piątek, 26 lutego 2016

Dzieło

CZEŚĆ!

Co u Ciebie? Ja aktualnie mam ferie, które niestety niedługo się kończą.

Zastawiający tytuł, nieprawdaż?
Dzisiaj napiszę na temat książki, a mianowicie "Każdego dnia" autorstwa Davida Levithana. Jeśli jeszcze jej nie czytałeś, a już teraz wiesz, że chcesz, to lepiej nie zjeżdżaj niżej, bo znajdziesz tu trochę spojlerów.
Zacznijmy od tego, że jest to najlepsza książka jaką przeczytałam. Bardzo różni się od pozostałych.
Były lektury o książętach, istotach nadprzyrodzonych, miłości, samobójstwach, zbuntowanych nastolatkach, homoseksualistach, itp.
Natomiast co tutaj mamy? Osobę, która codziennie jest w innym ciele! BUM!
Przecież to niemożliwe!
No właśnie i dlatego ta historia jest taka wyjątkowa.
Książka "Każdego dnia" opowiada o osobie - już napisałam wyżej - która każdego dnia wkracza w ciało innego człowieka. Co ciekawe, nigdy nie dwa razy w to samo. Początkowo wydaje się, że główną postacią jest chłopak, ale tak jak on sam określił - nie ma zdefiniowanej płci. Jednego dnia jest chłopakiem, a innego - dziewczyną. Zawsze osoby w tym samym wieku, co on. Nikt nie wie jak i dlaczego tak się dzieje. Pewnego dnia A - tak nazwała siebie jego osoba – wciela się w chłopaka o imieniu Justin. Poznaje go od środka i stwierdza, że jest on okropnym człowiekiem. Na swojej drodze spotyka jego dziewczynę - Rhiannon. Jak na złość zakochuje się w niej. Przerywa rutynę w ich związku - jej i Justina - i spędza z nią niesamowity dzień na plaży, o którym dziewczyna mogła jedynie pomarzyć. Niestety mają czas tylko do północy. Potem snuje się z ciała w ciało, wciąż zakochany w Rhiannon. Stara się widywać ją jak najczęściej, pomimo problemów jakie sprawia osobom, w których umysły i ciała ingeruje. W końcu wyznaje dziewczynie prawdę. Początkowo ona nie może w to uwierzyć, ale potem wszystko jakoś się układa. Jest ciężko, bo A  jest zmuszony do zmiany ciała jak i miejsca.
Oboje zdają sobie z tego sprawę i to zrozumieją. W końcu A podejmuje trudną decyzję i  oddaje Rhiannon w ręce Aleksandra - chłopaka, w którego ciele się właśnie przebywa. Podoba mu się on i dlatego uważa, że będą razem szczęśliwi.
Następnego dnia, gdy A budzi się w ciele Katie stwierdza: "Po raz pierwszy w życiu zaczynam uciekać".
Osobiście bardzo przeżyłam tę książkę i po jej przeczytaniu popłakałam się.
To bardzo intrygujące - budzić się codziennie w ciele innej osoby. Patrzeć jej oczyma na świat. Widzieć wszystko na co ona zwraca uwagę, co czuje.
Uczysz się więcej, więcej zapamiętujesz.
Patrzysz i widzisz. Słuchasz i słyszysz. Doceniasz. Z jednej strony - super. Jednakże z drugiej to bardzo smutne. Tak jak on sam to odczuł - nigdy nie będzie miał jednej rodziny, nikogo bliskiego, nikogo kto będzie po nim płakał. Nikogo dłużej niż na jeden dzień.
Ta książka daje bardzo dużo do myślenia. Mam jeszcze kilka pytań. Np. Co jeśli A ma zamieszkać ciało osoby, ktòra nie śpi? Jak to się dzieje, że wnika do umysłu danej osoby? Albo jak to będzie z jego śmiercią?
"Każdego dnia" nauczyło mnie, żeby doceniać to co mam. Cieszyć się z każdego dnia spędzonego z rożnymi osobami. Nie zważać na nic i po prostu być szczęśliwym, bez pośpiechu.
Bo przecież mam czas.

- Marta