czwartek, 9 lutego 2017

Ogłoszenie ~ Zaproszenie

Dobry wieczòr Wszystkim!

    Witam Was i Zapraszam na Wattpada, gdzie od niedawna znajduje się opowiadanie mojego autorstwa. Jestem w trakcie, ale nowe rozdziały staram się dostarczyć co 2 - 3 dni.
   Opowiadanie jest normalnej dziewczynie, ktòra żyje codziennym życiem, jak 3/4 z nas. Pewnego dnia spotyka ją przykra sytuacja, przez ktòra poznaje kogoś, kto
a) zniszczy jej życie
b) zmieni w dobry sposòb
Kto wie jak to będzie?
LINK ------>  http://my.w.tt/UiNb/cLv6fpvfDA
Serdecznie zapraszam do czytania!
PS. Na stronie ukarzą się także inne historie. Mam już pomysły, dlatego śledźcie cierpliwie:))

Dobrej Nocy/ M

piątek, 9 grudnia 2016

"Nie idę sam przez życie"

Nigdy nie zaznałam prawdziwego smaku przyjaźni i tym bardziej miłości. Gdy spytałam o to ludzi, rozwodzili się na ten temat. Jak to niesamowicie i potrzebnie jest ich posiadać. Dodawali, że muszę kogoś mieć, bo inaczej nie przetrwam na tym świecie. Niektórzy powtarzali, że mam poczekać na tego kogoś, bo pewnie niedługo się zjawi. Kiedy pytałam dlaczego, odpowiadali: " Bóg na pewno postawi na Twojej drodze kogoś wyjątkowego. Dał nam wolną wolę , ale i tak z góry się o nas troszczy". 
Uwierzyłam w to, choć nie wiem czy powinnam. Bo tak naprawdę nie wiem, czy tego chcę.  
–  Ami... – usłyszałam gdzieś daleko stąd – Amelio, wstawaj…
Czemu ten głos jest taki głośny? Zwariuję zaraz!
Poczułam lekkie głaskanie po twarzy, co do...! Otworzyłam gwałtownie oczy i chwyciłam czyjąś rękę, wykręcając ją równocześnie. Zanim zdążyłam zobaczyć kto to, usłyszałam pełen bólu jęk:
- Co Ty wyprawiasz Amelio?! – spojrzałam rozkojarzona. Osobą, którą trzymałam była moja mama. Ups…
- Przepraszam, myślałam… to był odruch…
- Rozumiem, że chodzisz na Judo i w ogóle trenujesz, ale powinnaś  bardziej uważać.           Możesz zrobić komuś krzywdę i będą kłopoty.
Do pokoju wszedł mój brat – Adrian. Jest przed trzydziestką i patologicznie szczęśliwy związek, przez który niedługo mam zostać ciocią. Czasem mu tego zazdroszczę.
- Dobrze moje Panie, kończymy przedstawienie na dziś. Amelia spóźni się do szkoły, a mama do pracy, jeśli nie skończycie tych pogaduszki. Dodatkowo naleśniki stygnął. -
Wymieniliśmy z bratem porozumiewawcze spojrzenia. Doskonale wiedzieliśmy co mogłoby się zacząć, gdyby nie przyszedł i nam nie przerwał. Wyszli po chwili i mogłam odetchnąć. Może mama ma rację? Muszę bardziej nad sobą popracować. Takie odruchy są niebezpieczne. Poszłam na lekcje Judo, by móc się bronić, a nie żeby robić krzywdę.
           Droga do szkoły przebiegła szybko i bezboleśnie. Często ludzie na ulicy się gapili, a jako, że dużo ludzi z mojej szkoły mieszka blisko mnie, zdarzał się również śmiech.
Człowiek wyśmiewa się z drugiego jeśli ten jest samotny. Jest nazywany „innym”. Właściwie od zawsze zastanawiało mnie, dlaczego samotna osoba jest wyzywana. Przecież wszyscy jesteśmy na równi, wszyscy jesteśmy tacy sami.
         Pierwszą lekcją była geografia. Mieliśmy co tam z ludnością USA. Zazwyczaj pani nie sprawdza prac domowych, ale dzisiaj trafiliśmy na jeden z jej humorków. A ja jak zwykle jej nie mam. Zaczęłam się stresować, dostanę kolejną jedynkę i nie zdam do następnej klasy.
- psst… Ami -  usłyszałam za sobą. Obejrzałam się i zobaczyłam Alana -  naszego ulubieńca wśród dziewczyn, blondyna o zielonych oczach. Jest tak popularny, że niedobrze mi się robi.
- Trzymaj, przyda Ci się -  podał mi swoją pracę domową. Zapomniałam dodać, że oprócz nieskazitelności swojej urody ma też świetne oceny – jeśli nie najlepsze w szkole.  
- Nie mogę tego przyjąć, to nie fair… dostaniesz złą ocenę…
- Cicho, pani profesor idzie – powiedział pośpiesznie i wyprostował się.
- Panno Stęp -  usłyszałam obok siebie
- Słucham? – czy mi łamie się głos?
- Praca domowa
Spojrzałam na pracę od Alana i już miałam powiedzieć, że jej nie mam, ale wtem zauważyłam, że jest podpisana… moim imieniem i nazwiskiem. Chyba mu zależy żebym ją przyjęła.
- Proszę – oddałam ją, czerwieniąc się z lekka. Nauczycielka jak za dotknięciem magicznej różdżki, uśmiechnęła się i podeszła dalej – do Alana. Odwróciłam się i usłyszałam tylko:
- Nie szkodzi, przyniesiesz innym razem – po czym zobaczyłam, że ten puszcza do mnie oko. O co chodzi?
       Reszta lekcji minęła bez zarzutów. Wyszłam ze szkoły i pierwsze co usłyszałam to „dziwaczka”. Nie ma to jak miłe słowo na zakończenie dla w szkole. Założyłam słuchawki i oderwałam się choć trochę od rzeczywistości. Przechodząc przez jezdnię, rozejrzałam się ze 3 razy. To najdłuższe przejście dla pieszych w tym mieście. Zdecydowanie powinni zrobić z niego dwuetapowe.
 Nie zauważyłam, by cokolwiek nadjeżdżało, więc zaczęłam przechodzić.
Nagle zza roku kilkanaście metrów dalej wyjechało białe Audi. Sparaliżował mnie strach i potknęłam się o chyba najmniejszą rzecz jaka tam była. Czułam nadchodzącą śmierć i szykowałam się, by wydać ostatnie tchnienie, ale… tak się nie stało. Ktoś przerzucił mnie dalej od miejsca, w którym byłam. Usłyszałam wydający się spod opon pisk i głośny trzask. Odruchowo schowałam głowę z ramionach. Zamknęłam oczy i otworzyłam je z powrotem, głęboko oddychając. Żyje. I wtedy do mnie dotarło. Spojrzałam szybko na jezdnię. Leżał na niej Alan. Podbiegłam najszybciej na ile było mnie stać. Sprawdziłam czy oddycha. Wokół nas zaczęło zbierać się mnóstwo osób.
- Zadzwońcie po karetkę! Szybko!
Alan ledwo oddychał. Zaczęłam go reanimować. 30 ucisków, 2 wdechy. Co mu strzeliło do głowy, by wciskać się pod ten samochód i mnie ratować?!  
- Boże spraw, by on przeżył! Błagam… -  po policzku zaczęły ciec mi łzy. Usłyszałam ambulans. Podjechali, a mnie obraz zaczął się rozmazywać. Z nadmiaru emocji -  zemdlałam.

Nigdy nie idziemy sami przez życie. Zawsze jest koło nas mały anioł stróż, choć czasem trudno nam go dostrzec. Bardzo żałuję, że osobiście dostrzegłam to dopiero, gdy Alan – obecnie najważniejsza osoba w moim życiu -  skończył przeze mnie na wózku. Nigdy mu tego nie zapomnę. Przypatrz się dokładniej, a możesz się mile zaskoczyć.

Przepraszam za tak długą nieobecność. Postaram się wrzucać coś więcej.
Miłego dnia/ Marta

piątek, 26 lutego 2016

Dzieło

CZEŚĆ!

Co u Ciebie? Ja aktualnie mam ferie, które niestety niedługo się kończą.

Zastawiający tytuł, nieprawdaż?
Dzisiaj napiszę na temat książki, a mianowicie "Każdego dnia" autorstwa Davida Levithana. Jeśli jeszcze jej nie czytałeś, a już teraz wiesz, że chcesz, to lepiej nie zjeżdżaj niżej, bo znajdziesz tu trochę spojlerów.
Zacznijmy od tego, że jest to najlepsza książka jaką przeczytałam. Bardzo różni się od pozostałych.
Były lektury o książętach, istotach nadprzyrodzonych, miłości, samobójstwach, zbuntowanych nastolatkach, homoseksualistach, itp.
Natomiast co tutaj mamy? Osobę, która codziennie jest w innym ciele! BUM!
Przecież to niemożliwe!
No właśnie i dlatego ta historia jest taka wyjątkowa.
Książka "Każdego dnia" opowiada o osobie - już napisałam wyżej - która każdego dnia wkracza w ciało innego człowieka. Co ciekawe, nigdy nie dwa razy w to samo. Początkowo wydaje się, że główną postacią jest chłopak, ale tak jak on sam określił - nie ma zdefiniowanej płci. Jednego dnia jest chłopakiem, a innego - dziewczyną. Zawsze osoby w tym samym wieku, co on. Nikt nie wie jak i dlaczego tak się dzieje. Pewnego dnia A - tak nazwała siebie jego osoba – wciela się w chłopaka o imieniu Justin. Poznaje go od środka i stwierdza, że jest on okropnym człowiekiem. Na swojej drodze spotyka jego dziewczynę - Rhiannon. Jak na złość zakochuje się w niej. Przerywa rutynę w ich związku - jej i Justina - i spędza z nią niesamowity dzień na plaży, o którym dziewczyna mogła jedynie pomarzyć. Niestety mają czas tylko do północy. Potem snuje się z ciała w ciało, wciąż zakochany w Rhiannon. Stara się widywać ją jak najczęściej, pomimo problemów jakie sprawia osobom, w których umysły i ciała ingeruje. W końcu wyznaje dziewczynie prawdę. Początkowo ona nie może w to uwierzyć, ale potem wszystko jakoś się układa. Jest ciężko, bo A  jest zmuszony do zmiany ciała jak i miejsca.
Oboje zdają sobie z tego sprawę i to zrozumieją. W końcu A podejmuje trudną decyzję i  oddaje Rhiannon w ręce Aleksandra - chłopaka, w którego ciele się właśnie przebywa. Podoba mu się on i dlatego uważa, że będą razem szczęśliwi.
Następnego dnia, gdy A budzi się w ciele Katie stwierdza: "Po raz pierwszy w życiu zaczynam uciekać".
Osobiście bardzo przeżyłam tę książkę i po jej przeczytaniu popłakałam się.
To bardzo intrygujące - budzić się codziennie w ciele innej osoby. Patrzeć jej oczyma na świat. Widzieć wszystko na co ona zwraca uwagę, co czuje.
Uczysz się więcej, więcej zapamiętujesz.
Patrzysz i widzisz. Słuchasz i słyszysz. Doceniasz. Z jednej strony - super. Jednakże z drugiej to bardzo smutne. Tak jak on sam to odczuł - nigdy nie będzie miał jednej rodziny, nikogo bliskiego, nikogo kto będzie po nim płakał. Nikogo dłużej niż na jeden dzień.
Ta książka daje bardzo dużo do myślenia. Mam jeszcze kilka pytań. Np. Co jeśli A ma zamieszkać ciało osoby, ktòra nie śpi? Jak to się dzieje, że wnika do umysłu danej osoby? Albo jak to będzie z jego śmiercią?
"Każdego dnia" nauczyło mnie, żeby doceniać to co mam. Cieszyć się z każdego dnia spędzonego z rożnymi osobami. Nie zważać na nic i po prostu być szczęśliwym, bez pośpiechu.
Bo przecież mam czas.

- Marta

piątek, 4 grudnia 2015

XXI wiek/I

Witaj po kilku dniach nieobecności!


Jak oczywiście wiesz, żyjemy w XXI wieku. 

Czym jest rzeczywistość? Czy naprawdę mamy otwarte oczy?
Co raz więcej ludzi ma depresję. Pomóż im, jeśli to widzisz!
Co to depresja? "Choroba" psychiczna, która pojawia się w najczęstszych przypadkach po jakimś złym, przygnębiającym zdarzeniu. Człowiek zatraca się w tym smutku i nie wie nawet kiedy, ale już ma depresję. Zaczyna zmuszać się do uśmiechu, tak aby nikt nie zauważył, że coś jest nie tak. Co raz częściej płacze, chcę być sam, bo towarzystwo go wkurza. Jest się wtedy w takim transie, jakby w szklanej kuli, oddzielonej od reszty świata. Najchętniej tylko by spał, a jego pasje nie mają już znaczenia. Świat jest tylko czarny albo biały. Po jakimś czasie zaczyna się zastanawiać jaki jest sens życia. Uświadamia sobie, że nie ma po co żyć i myśli o śmierci. 
Niektórzy maja jeszcze w sobie krztę zdrowego rozsądku i zapisują się do psychologa. Jeśli nie jest bardzo źle - pomaga. Trzeba przejść długą drogę, może to trwać naprawdę długo, ale warto. Niekiedy depresja powraca, ale skoro udało się raz, to czemu nie miałoby udać się i drugi?
Moja koleżanka przeszła przez coś takiego. Była bardzo wrażliwa, niepewna siebie, nieśmiała i nie przeżyła chyba dnia bez stresu. Jej samoocena spadał w dół i w dół. Z każdym dniem było gorzej. W końcu wyszła na balkon i miała złe myśli.
Zaczęła sobie powtarzać "Hej, uspokój się! Przecież wszystko się kiedyś kończy! Przejdziesz przez to!''. Niedługo potem zabrała się za siebie. Zamiast się dołować, komplementowała. Nie miała przyjaciół, a tylko jedną koleżankę, z która i tak nie rozmawiała za często. Przed snem wymieniała sobie, co zrobiła dobrze w tym dniu. Powtarzała "Ty też jesteś kimś na tym świecie!", "Jesteś piękna i mądra, nie pozwól myśleć sobie inaczej". Zaczęła odnawiać swoje pasje i uaktywniać się w szkole. Poprosiła własnowolnie mamę, żeby zapisała ją do specjalisty. 
Minęło kilka miesięcy a jest zupełnie innym człowiekiem. Już zaklimatyzowała się - ma grono dobrych znajomych. Płacze, gdy stanie się coś naprawdę smutnego i uważa, że coś znaczy na tym świecie. Śmieje się często i stara się cieszyć teraźniejszością. Czasem dopada ją przygnębienie i tęsknota, które próbują ją wciągnąć to ten okropny stan, ale walczy i z tego co mi wiadomo nie przestanie, pomimo, iż nie ma dla kogo i nie ma celu. Jedyne co po tym pozostało to faworyzowane kolory: czarny i biały.
"Dlatego nie poddawaj się tak łatwo, bo możesz stracić coś cennego. A ja Ci przyrzekam, że warto walczyć." - są to ostatnie jej słowa, gdy mi o tym opowiadała. Więc, Kochanie moje, najdroższe bierz przykład z dziewczyny wyżej! Pamiętaj, że zawsze jest ktoś kto Cię kocha, mimo iż może tego nie zauważyłeś.



Dobrego weekendu;]
PS. Przeczytaj ten link do końca, jeśli kiedykolwiek miałeś samobójcze myśli  ----->:')

wtorek, 24 listopada 2015

Dzieciństwo.

Dzisiejszym tematem jest dzieciństwo. Pamiętacie ten najpiękniejszy okres w życiu, kiedy za nic nie byłeś odpowiedzialny? Nie musiałeś nic robić, a jedynym Twoim zmartwieniem było czy mama pozwoli zjeść Ci coś słodkiego?
Albo czy byłeś grzeczny na tyle żeby dostać na święta coś naprawę wypasionego? Nie obchodziło Cię wtedy jak wyglądałeś, ubierała Cię wtedy mama, a Ciebie interesowało tylko czy jest wygodne. Kiedy najlepszą zabawą było chowanie się, taplanie w błocie, granie w piłkę albo po prostu zbieranie kwiatków i dawanie je komuś w prezencie. Nie wiedziałeś co to internet, facebook, instagram czy gry online. Nie musiałeś się martwić, że jesteś sam, bo w przedszkolu nikt nie bał się podejść i zaprzyjaźnić. Nie ciekawiło Cię co będziesz robić jutro, pojutrze, za rok czy dwa. Nie planowałeś kim będziesz w przyszłości, interesowało Cię tylko TU i TERAZ. Rodzice byli dla Ciebie wszystkim i nie wstydziłeś się chodzić z nimi po mieście za rękę. Chodziłeś spać kiedy musiałeś i wstawałeś rano wypoczęty, i chętny do zabawy. Nie bałeś się konsekwencji, czy coś zrobisz źle, po prostu szedłeś potykając się o każdy możliwy kant z uśmiechem na twarzy. Gdy sepleniłeś albo się uderzyłeś, ludzie uznawali to za urocze. Nikt Ci nie chciał "wpierniczyć" za to, że uśmiałeś się z kogoś lub czegoś. Nie przejmowałeś się czy ktoś jest brzydki albo ładny, jakie ma na sobie ciuchy albo czy jest dziany. Patrzyłeś jaki jest w środku, jakie ma serce. Widziałeś jak się czuje naprawdę, pod tą maską pełną oszust i złudnego szczęścia. 
Twoim idolem nie była jakaś sława, z zerami na koncie, ładną twarzą czy talentem, jaki mają też inni celebryci - tylko pluszak, do którego przytulałeś się podczas snu, któremu powierzałeś największe sekrety i chociaż nie opowiadał na to co mówiłeś, był Twoim aniołem stróżem i Najlepszym, a zarazem Najdzielniejszym Przyjacielem. 
Pamiętaj, że pomimo, iż może jesteś już dużym dzieckiem, nastolatkiem albo dorosłym, Twój bohater wciąż gdzieś leży i czeka, aż poświęcisz mu odrobinę swojej uwagi. 
Dlatego, jeśli to przeczytałeś, biegnij, nie czytając do końca notki i przytul Swojego pluszaka, a uwierz dasz mu chwilę szczęścia.
A niżej Mój Filiś (+ koteczek), książę mojego życia:) 
Mam nadzieję, że notka przypadła Ci do gustu i zrozumiałeś, że dzieciństwo jest najlepsze, więc nie warto dorastać zbyt szybko.
Do  zobaczenia w następnym poście.
Dobrej nocy,
Marta:]



niedziela, 22 listopada 2015

Filmy

Siemaneczko!
Możesz mi wybaczyć dwa dni nieobecności? Bardzo Proszę!

Jeśli już to zrobiłeś, przechodzimy dalej. 

Skoro były książki, to muszą być i filmy.

Zacznę od ostatniego filmu jaki widziałam pt.
"Hotarubi no Mori e". Jest to Fantasy, melodramat, anime. 
Opowiada o dziewczynce, która będąc u dziadka na wakacjach poszła do lasu i się zgubiła. Spotkała tam ducha w postaci chłopaka w masce. Pomógł jej odnaleźć drogę i zostali przyjaciółmi. Jedynym problemem było, że chłopak nie mógł dotknąć człowieka, bo zniknie. Od razu  się przyznam, że popłakałam się na końcu. Jest to dobry japoński film, który z pewnością zobaczę jeszcze nie raz. 

----> piosenka z teledyskiem, w którym zawarte są momenty z filmu.
Drugim filmem jest "Ona to on", gdzie główną rolę gra Amanda Bynes. Komedia, w której dziewczyna kocha grać w piłkę nożną. Gdy rozwiązują jej damską drużynę wścieka się i idzie do szkoły za swojego brata - Sebastiana. Tam poznaje przyjaciół i przystojnego współlokatora, który przypadł jej do gustu. I jak tu teraz zachowywać się tak, by wyglądało naturalnie? 

Kolejnym filmem jest przygodowy melodramat, zawierający komizm z 1980 roku. "Błękitna Laguna" to historia dwójki dzieci, które mieszkają same na wyspie. Samodzielnie dorastają i dojrzewają co wychodzi im zabawnie. Bo kto miał im wytłumaczyć co to jest pierwsza oznaka kobiecości czy skąd biorą się dzieci?

Ostatnim filmem, który  przedstawię jest moim ulubionym katastroficznym melodramatem. 
Jak można się domyślić jest to "Titanic". Opowiada o zwykłym chłopaku, który wygrał bilety grając w karty i jego zupełnym przeciwieństwu - damie, z bogatej rodziny. Spotykają się przypadkiem na statku i przeżywają razem wielką miłość, którą na zawsze rozdziela góra lodowa. 
Stare, ale dla mnie niezmiennie niesamowite.

Musisz mi wybaczyć, tak krótką notkę, ale nie jestem w stanie więcej dzisiaj napisać.
Opisz, proszę napisz jakie Ty filmy lubisz, albo czy podzielasz moje zdanie.
Dobrej nocy, 
Marta. 

czwartek, 19 listopada 2015

Oszustwa

Hej, mój przyjacielu!
Notka będzie o portalu społecznościowym takim jak np. ask.fm
Ostatnio w pytaniu dostałam linka do tego

 z podpisem " O kurde... Chyba faktycznie jesteś na tym filmiku. Lepiej żebyś go obejrzała... Masakra...".
Muszę się przyznać, że na początku jak to przeczytałam, uwierzyłam. Byłam wręcz przerażona. 
Pokazałam to Zosi i ona dopiero mi wytłumaczyła, że to tylko ściema. Ten link podany wyżej, niby do Twojego fejsa jest uniwersalny i ktokolwiek go otworzy, wyskoczy jego profil. A naciskając na drugi link z "filmikiem" i pobierając "go", ściągniesz tylko wirusa. Dlatego nie wierz w tą głupotę, bo szkoda czasu i nerwów. Drugą sytuacją jest - "KONKURS! Wylosuje kilka osób i wyśle im iPhona 6! Wystarczy polubić i skomentować zdjęcie niżej!". Zawsze jak to widzę, to chcę mi się śmiać ile osób się na to nabiera. Dlatego Ty się nie daj. 
Podsumowanie:
Nie przejmuj się głupotami, szkoda Twoich nerwów i czasu. 
Na zakończenie obejrzyj ten filmik
Pozdrawiam,
Marta.

środa, 18 listopada 2015

Kraje

Cześć i czołem Drogi Czytelniku!
Na wstępie chciałabym przeprosić, że wczoraj nic się nie pojawiło, ale niestety szkoła zwyciężyła. 
Jednakże dzisiaj już jestem i jak pewnie się domyślasz wypowiem się na temat krajów jakie chciałabym zwiedzić. 
Dlatego pozwól, że zabiorę Cię w odległe miejsca.
Pierwszym krajem jaki chciałabym zwiedzić jest Francja. Państwo, które znajduje się w Europie Zachodniej, posiadające także zamorskie terytoria na innych kontynentach. Jako całość jest dwa razy większe od Polski, a mieszkańców posiada ponad 66 milionów. Jej stolicą jest Paryż, gdzie stoi słynna Wieża Eiffla. Od zawsze chciałam wejść na samą górę i popodziwiać panoramę miasta. Drugim miejscem we Francji jest Disneyland, a raczej Disneyland Resort Paris. Czwarty otwarty na świecie park rozrywki Walta Disneya. 
Kolejnym państwem są Włochy. Leżą w południowej Europie, na półwyspie Apenińskim. Ich stolicą jest Rzym, największe miasto w tym kraju. Chciałabym zwiedzić umiejscowione tam Koloseum związane z historią cesarstwa. 
Jednakże to nie jest główny powód. Jak wiadomo, Włochy słyną z produkcji Pizzy i Makaronów. A ja jestem ich miłośniczką. 
Następna w kolejce jest Anglia. Największa i najbardziej zaludniona część składowa Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Jej stolicą jest Londyn. Byłam tam miesiąc temu i się zakochałam. Koniecznie muszę tam wrócić! Ludzi jest przerażająco dużo, i to z całego świat. Głośno, brudno i pełno sklepów z fast foodami. Metra są naprawdę idealnym środkiem transportu, chociaż nie radzę jechać w godzinach szczytu, bo każdy miażdży każdego. Ludzie tam mają gdzieś jak wyglądasz, co robisz i jak to robisz. Cudowne państwo. 
Szwecja. Mieści się w północnej Europie, a stolicą jest Sztokholm. Nie ma jakiegoś głębszego pragnienia odwiedzin z powodu urody czy rozmaitych miejsc, które chcę zobaczyć. Powód jest prosty. Gdy byłam mała, mój przyjaciel wyjechał tam i już został. Chciałabym zobaczyć co go tam zatrzymało i tyle. 
Przenieśmy się do Ameryki Północnej, a konkretnie do Stanów Zjednoczonych. Jest to państwo z ponad 318 milionami ludźmi. Mieści się tam Nowy Jork, a w nim Statua Wolności, którą zawsze chciałam zobaczyć. Ponadto są tam dobre zarobki, dlatego też w przyszłości chcę się tam przeprowadzić. 
Ostatni kraj, który chcę zwiedzić to Japonia, której stolicą jest Tokio. To tam powstają mangi i anime, które tak uwielbiam. Uwielbiam ryż i sushi. Zawsze fascynowały mnie te ich domy i ich język. Niby trudny, ale jakby się przyłożyć to dałoby się nauczyć. Gorzej z pisaniem. No i oczywiście Kwiat Kwitnącej Wiśni, u nich nazywaną Sakurą. 
                 

Na dzisiaj to wszytko. 
Chętnie przeczytam, co ty chcesz zwiedzić, więc podziel się tym w komentarzu!:)
Dobranoc,
Marta

poniedziałek, 16 listopada 2015

Książki.

Witajcie!
We wczorajszym poście napisałam, że bardzo lubię czytać książki. 
Nie zdradziłam szczegółów, dlatego też zrobię to dzisiaj. 
Zacznijmy, że nie różnię się od większości nastolatek i mój ulubiony gatunek to typowy romans. 
Moją ulubioną pisarką jest Meg Cabot
Pierwszą książkę, którą przeczytałam i wyszła spod jej ręki to "Pamiętnik księżniczki". Już po kilku rozdziałach zakochałam się w tym dziele i czytałam jak wariatka. W te wakacje powróciłam do tej niesamowicie wciągającej lektury i niespodziewanie pokochałam ją na nowo. Ma ponad 10 tomów, które są warte zainteresowania. Drugim z ulubionym dziełem jej autorstwa jest jednotomowa "Kłamczucha w opałach". Również wciągająca, co może potwierdzić zainteresowana nią moja siostra - Zosia, która nieczęsto sięga po książki. 
Dobrym romansem jest  "Zmierzch" Stephenie Meyer, który czytałam bardzo dawno temu. Tę lekturę poznałam przez film. W klasie młodszej kochałam tę ekranizację. Mogłam oglądać go codziennie. Więc podczas szperania w internecie, gdy trafiłam na książkę -  musiałam ją przeczytać. Oprócz tego wampiry to moje ulubione fantastyczne postacie.
Ostatni romans jaki chcę wam przedstawić nosi tytuł "RywalkiKiery Cass. Jestem aktualnie w trakcie czytania następnej części pt. "Następczyni". Jest tam zawarte wszystko co powinno. Emocje, akcja, książę, zbuntowana dziewczyna z poczuciem humoru, rywalizacja i romantyzm oczywiście. Trafiłam na nią w nietypowy sposób. Otóż siedziałam sobie i z nudów weszłam na aplikację "samequizy" po czym zaczęłam rozwiązywać quiz --- > kliknij. Moim wynikiem właśnie były "Rywalki". Pomyślałam "czemu nie?" i tak się rozpoczęła moja przygoda z Americą Singer i Księciem Maxonem Schreave. 
Przejdźmy do książek innego gatunku. 
Zacznę od lektury fantasy. 
Ulubione dzieło fantasy to "Dziedziczka smokaLicii Troisi
Pożyczyłam ją od kuzyna chyba z dwa lata temu i nie mogę dokończyć trzeciego tomu. Jest tyle książek do przeczytania, że gdy trzymam ją w ręku to nagle pojawia się inna i zaczynam tą drugą i jakoś nie mogę jej po prostu dokończyć. Ale kiedyś to zrobię, zobaczysz! 
Następna lektura to kryminał Simona Becketta "Chemia Śmierci".
Już sam tytuł przyprawia o dreszcze. Mogę Ci zdradzić, że te dreszcze nie opuszczą Cię w trakcie czytania. Tak jak jest napisane "Już po trzydziestu sekundach przechodzi Cię dreszcz. Po minucie masz serce w gardle. A kiedy kończysz czytać, dziękujesz Bogu, że to tylko powieść". Chcesz poczuć to na własnej skórze? Zapraszam do czytania!
Ostatnia książką jest to... no właśnie, jaki to gatunek? "PlayJaviera Ruescas.
Muzyka, sława, chłopcy, trochę miłości, pasje, spełnianie marzeń.
Ktoś już czytał i mi pomoże rozwiązać ten wewnętrzny dylemat?

To już wszystkie książki, mam nadzieję, że zachęciłam Cię do przeczytania którejś z nich. W komentarzu napisz jakie Ty lubisz książki.
PS. Recenzje i opisy (nie moje) książek są zawarte w linkach, wystarczy kliknąć na tytuł.
A tu zdjęcie mojej skromnej biblioteczki.


Marta.

niedziela, 15 listopada 2015

Zainteresowania

Cześć!
Na pierwszą notkę - żebyście mogli nas lepiej poznać - uznałyśmy, że opowiemy coś o sobie. Przejdźmy do tego, iż jak już pisałyśmy na wstępie - jesteśmy rodzeństwem. 

Zosia to ta młodsza, bardziej pewna siebie i wiecznie uśmiechnięta. Ma hopla na punkcie koni. W przyszłości chce mieć nawet własną stadninę razem z przyjaciółmi. Drugą jej obsesją jest YouTube. Potrafi siedzieć i oglądać filmiki godzinami. Pytanie: Co ogląda?
No własnie, jej "idolem" jest Yoczook. Gdy wracałyśmy z Hoop Coli Likes Festival  płakała całą drogę, bo udało jej się do niego przytulić. Ty też spotkałeś kogoś rozpoznawalnego? Płakałeś albo piszczałeś przy tym? Podziel się swoim przeżyciem w komentarzach!:)




Przejdźmy do kogoś starszego.

Marta, dwa lata starsza, cicha i nie lubiąca być w centrum uwagi. 
Nie ma jakiegoś jednego, stałego hobby. Bardzo lubi czytać książki. Pożera je dosłownie. Drugim zainteresowaniem jest oglądanie anime. Chociaż coraz rzadziej to robi z powodu braku wolnego czasu. Jeśli chodzi o idola, jest nim nie kto inny jak Justin Bieber!  Wczoraj kupiła jego najnowszą płytę " Purpose" i słucha jej non stop tańcząc po domu. Aktualnie czeka na wieść, że jego trasa koncertowa zahaczy o Polskę. 




A ty czym się interesujesz? Też na coś czekasz? Może na to samo? Z przyjemnością przeczytamy! 
Na dziś to już wszystko. 
Mamy nadzieję, że post Ci się podoba,
Życzymy miłego wieczorku! 
PS. Pisałyśmy wspólnie jako narrator. 
Zosia i Marta:)